Przy blasku jutrzni chciał wzbić się w poloty —

Zlepiano wtedy orle skrzydła błotem,

By wznieść nie mogły ku gwiazdom i słońcu.

Lecz cóż my winni, że z błota i kału

Wciąż z Feniksowym10 uporem powstajem,

Gdy zimny rozum zbyt nam pierś ochłodzi —

I tęskni serca, pędu, wiru, szału,

Płomiennym nurtom świata nieść się dajem —

Cóżeśmy winni, że jesteśmy młodzi?

Cóżeśmy winni, że ta młodość smutna,