Rozbitą wielkość, przebrzmiałe fanfary,
Ty gonisz widma pośród snów przelotu,
Co już w mogiłę poszły bez powrotu —
I otulona w tłumnych świątyń cieniu
Leżysz w nieczułym i gnuśnym uśpieniu.
O nie śpij, Rzymie! tam — w dziejów pochodzie
Młody świat kroczy naprzód ku swobodzie,
W księdze przeszłości jego śmiała praca
Ostatnią kartę już z wolna przewraca
I dalej idzie po mogilnym pyle;