Naukowość jako tresura albo jako instynkt. W filozofach greckich widzę upadek instynktów: inaczej by nie byli oni mogli w tej mierze się pomylić, żeby stan świadomy ustanowić jako posiadający większą wartość. Intensywność świadomości stoi w odwrotnym stosunku do lekkości i szybkości mózgowego pośrednictwa. Tam rządziło odwrotne mniemanie co do instynktu: jest to zawsze znakiem osłabionych instynktów

Życia doskonałego musimy w rzeczy samej szukać tam, gdzie staje się najmniej świadome (tzn. gdzie jego logika, jego powody, jego środki i zamiary, jego pożyteczność najmniej są widoczne). Powrót do faktu bon sens, bon homme, „ludzi małych” wszelkiego rodzaju. Zmagazynowana od pokoleń prawość i roztropność, która nigdy nie staje się świadomą swych zasad i odczuwa nawet pewien lęk przed zasadami. Pożądanie cnoty rezonującej nie jest rozsądne... Takie żądanie kompromituje filozofa.

243.

Jeśli przez ćwiczenie się w długim łańcuchu pokoleń zostaje nagromadzony zasób subtelności, odwagi, ostrożności, umiarkowania, to siła instynktu tej wcielonej cnoty promieniuje jeszcze i do rzeczy najbardziej umysłowych — i wówczas staje się widocznym to zjawisko, które nazywamy prawością intelektualną. Jest ono bardzo rzadkie: brak go u filozofów.

Naukowość albo, wyrażając się moralnie, intelektualną prawość myśliciela, jego w instynkt zamienioną subtelność, odwagę, ostrożność, umiarkowanie, przenoszące się jeszcze i na rzeczy najbardziej umysłowe, można kłaść na wagę złota: proszę kazać mu prawić o moralności... a najsławniejsi filozofowie pokażą wtedy, że ich naukowość jest dopiero rzeczą świadomą, zapędem, „dobrą wolą”, mozołem — i że właśnie w chwili, gdy zaczyna mówić ich instynkt, gdy oni moralizują, kończy się karność i subtelność ich sumienia.

Naukowość: czy jest ona li tylko tresurą i stroną zewnętrzną, czy też ostatecznym rezultatem długotrwałej karności i wyćwiczenia moralnego — w pierwszym wypadku przestaje działać natychmiast, gdy instynkt mówi (np. instynkt religijny lub instynkt pojęcia obowiązku); w drugim wypadku zajmuje ona miejsce tych instynktów i nie dopuszcza ich już, odczuwa je jako niechlujność i uwodzenia...

244.

Walka przeciwko Sokratesowi, Platonowi, przeciwko wszystkim szkołom sokratycznym wynika z głębokiego instynktu, że człowieka nie czyni się lepszym, gdy cnotę przedstawia mu się jako dowodną i wymagającą dowodów... Ostatecznie jest to ten lichy fakt, że instynkt agonalny zniewolił wszystkich tych urodzonych dialektyków do tego, żeby osobistą swoją zdolność uświetniać jako właściwość najwyższą i wszelkie inne dobro przedstawiać jako przez nią uwarunkowane. Antynaukowy duch całej tej „filozofii”: ona chce mieć słuszność.

245.

To jest nadzwyczajne. Od samego początku filozofii greckiej widzimy walkę przeciwko wiedzy, prowadzoną środkami teorii poznania, resp.142 sceptycyzmu: i na co? Zawsze na korzyść moralności... (nienawiść do fizyków i lekarzy). Sokrates, Arystyp, megarycy, cynicy, Epikur, Pyrrhon — szturm jeneralny przeciwko poznaniu na korzyść moralności... (nienawiść także i do dialektyki). Pozostaje problemat: zbliżają się do sofistyki, żeby pozbyć się wiedzy. Z drugiej strony wszyscy fizycy są do tyla ujarzmieni, że przyjmują do swych fundamentów teorię prawdy, prawdziwego bytu: np. atom, cztery żywioły (stawianie obok siebie tego, co istnieje, żeby wyjaśnić wartość i zmianę). Głoszenie pogardy dla obiektywności w interesowaniu się: powrót do interesowania się praktycznego, do osobistej pożyteczności wszelkiego poznania...