Walka przeciwko wiedzy kieruje się przeciwko: 1) jej patosowi (obiektywności), 2) jej środkom (tzn. przeciwko jej możliwości), 3) przeciwko jej rezultatom (jako dziecinnym).
Jest to ta sama walka, którą Kościół toczy później pod mianem pobożności: dziedziczy on całe antyczne uzbrojenie do walki. Teoria poznania odgrywa przy tym tę samą rolę, co u Kanta, co i u Hindusów... Nie ma się ochoty zawracać sobie tym głowy: chce się być wolnym w wyborze swojej „drogi”.
Przeciwko czemu bronią się oni właściwie? Przeciwko zobowiązaniu, przeciwko ustawodawstwu, przeciwko przymusowej potrzebie pójścia ręka w rękę — zdaje mi się, że się to zowie wolnością...
W tym wyraża się décadence: instynkt solidarności jest tak zwyrodniały, że solidarność odczuwa się jako tyranię: nie chcą oni żadnego autorytetu, żadnej solidarności, żadnego wcielenia do szeregu i nieskończonej powolności ruchu. Nienawidzą postępowania krok za krokiem, tego tempa wiedzy, nienawidzą tej niechęci do dobicia do brzegu, tego długiego oddechu, tej osobistej indyferencji człowieka nauki.
246.
Problemat filozofa i człowieka nauki. Wpływ wieku; przyzwyczajenia depresyjne (siedzący tryb życia à la Kant; przepracowanie, niedostateczne odżywianie mózgu; czytanie). Rzecz bardziej istotna: czy sam kierunek, zmierzający do takiej ogólności nie jest już aby symptomatem — décadence; obiektywność jako rozbieżność woli. Już w założeniu wymaga to wielkiej obojętności względem silnych popędów: pewnego rodzaju izolacji, wyjątkowego stanowiska, oporu przeciwko popędom normalnym.
Typ: oderwanie się od miejsca rodzinnego; w coraz szersze koła; rosnący egzotyzm; umilkanie starych imperatywów; nawet to ustawiczne pytanie „dokąd?” („szczęście”) jest znakiem wyłączenia z form organizacji, wybuchem.
Problemat: czy człowiek nauki jest aby bardziej symptomatem — décadence, aniżeli filozof: jako całość nie jest on oderwany; tylko część jego jest całkowicie poświęcona poznawaniu, wytresowana na pewien kąt i optykę — jemu potrzeba wszystkich cnót silnej rasy i zdrowia; potrzeba mu wielkiej surowości, męskości, roztropności. Jest on raczej symptomatem wysokiej wielorakości kultury aniżeli jej znużenia. Uczony-dekadent jest to uczony lichy. Gdy natomiast filozof-dekadent uchodził, przynajmniej dotychczas, za typowego filozofa.
247.
Co w filozofie jest zacofane? To, że swoje jakości głosi on jako konieczne i jedyne jakości, wiodące do osiągnięcia „najwyższego dobra” (np. dialektykę, jak Platon). Że wszystkim gatunkom człowieka każe wznosić się gradatim do swego typu jako najwyższego. Że lekceważy to, co skądinąd wysoko jest cenione — że otwiera przepaść między najwyższymi kapłańskimi a świeckimi wartościami. Że wie, co jest prawdą, co jest Bogiem, co jest celem, co jest drogą... Typowy filozof jest tutaj absolutnym dogmatykiem; jeśli potrzeba mu sceptycyzmu, to jeno dlatego, żeby o swojej rzeczy głównej mógł mówić dogmatycznie.