251.
Ciężko jest zachować tutaj powagę. Wśród tych problematów trudno mieć minę pogrzebową... Cnota osobliwie ma taką minę, iż trzeba cierpieć na niestrawność, by mimo to uratować swą godność. A wszelka wielka powaga — nie jestże ona sama już chorobą? I początkiem brzydoty? Zmysł brzydoty budzi się równocześnie z powagą: już z góry deformuje się rzeczy, jeśli się bierze je poważnie... Proszę wziąć kobietę poważnie: jakżeż brzydką stanie się zaraz najpiękniejsza kobieta!...
252.
Błąd i ciemnota są zgubne. Twierdzenie, że prawda jest już obecna i że niewiedza i błąd już się skończyły, jest jednym z największych uwodzicielstw, jakie istnieją. Przypuściwszy, iż wierzy się w to, chęć wypróbowania, badania, ostrożnego postępowania, próbowania zostaje sparaliżowana: może ona uchodzić nawet za zbrodniczą, mianowicie za wątpienie o prawdzie...
„Prawda” jest zatem zgubniejsza od błędu i niewiedzy, ponieważ krępuje siły, z którymi pracuje się nad oświeceniem i poznaniem.
Afekt lenistwa bierze teraz stronę „prawdy” („myślenie jest niedolą, nędzą!”); podobnież porządek, reguła, szczęście posiadania, duma mądrości — próżność in summa144: wygodniej jest słuchać niż badać; pochlebniej jest myśleć „ja posiadam prawdę” niż widzieć wokół siebie tylko ciemności... a przede wszystkim: to uspokaja, daje ufność, ułatwia życie — „poprawia” charakter, jako że zmniejsza niedowierzanie. „Spokój duszy”, „spokój sumienia”: wszystko wynalazki, możliwe tylko przy założeniu, że prawda już jest obecna. „Po ich owocach poznacie je”... „Prawda” jest prawdą, ponieważ czyni ludzi lepszymi... Ten proces ciągnie się dalej: wszystko dobre, wszelkie powodzenie kłaść na rachunek „prawdy”.
To jest dowód siły: szczęście, zadowolenie, dobrobyt tak społeczności jak jednostki wszystko to jest pojmowane odtąd jako następstwo wiary w moralność... Odwrotnie: zły skutek należy wykazać jako wynik braku wiary.
253.
Przyczyny błędu tkwią tak dobrze w dobrej woli człowieka jak i w złej woli — ukrywa on się w tysiącznych wypadkach rzeczywistości, fałszuje ją, żeby nie cierpieć w swej dobrej lub złej woli. Bóg np. pojmowany jako kierownik losu człowieka: lub też mały swój los tłumaczy się tak, jak gdyby wszystko było sporządzone i pomyślane dla zbawienia duszy — ten brak „filologii”, który w oczach subtelniejszego intelektu musi uchodzić za niechlujność i fałszerstwo, przeciętnie popełniany bywa pod wpływem inspiracji dobrej woli. Dobra wola, „szlachetne uczucia”, „podniosłe stany” w środkach swych są takimi samymi fałszerzami i oszukańcami, jak te moralnie odrzucone i egoistycznymi nazwane afekty miłości, nienawiści, zemsty.
Błędy są tym, co ludzkość najdrożej musi opłacać: i, na ogół biorąc, błędy „dobrej woli” najgłębiej ją uszkodziły. Obłęd, który uszczęśliwia, jest zgubniejszy od tego, który ma wprost złe następstwa: ten ostatni zaostrza, czyni nieufnym, oczyszcza rozum — pierwszy zaś usypia go...