1) iż udzielanie jest konieczne; żeby zaś udzielanie było możliwe, trzeba, by coś było stałe, uproszczone, dające się ściśle określić (przede wszystkim w tak zwanym wypadku identyczności). Lecz żeby coś było możliwe do udzielenia, musi być odczuwane jako rzecz dopasowana, jako „dająca się znowu rozpoznać”. Materiał zmysłów, dopasowany przez rozsądek, zostaje sprowadzony do głównych rysów grubych, upodobniony i podsumowany pod cechy pokrewne. Tak więc: niejasność i chaos wrażenia zmysłowego zostaje niejako zlogizowana;
2) świat „zjawisk” jest światem dopasowanym, który odczuwamy jako realny. „Realność” polega na ustawicznym powracaniu tych samych, znanych, pokrewnych rzeczy, na ich charakterze zlogizowanym, na wierze, że możemy tutaj liczyć i obrachowywać;
3) przeciwieństwem tego świata zjawisk nie jest „świat prawdziwy”, lecz bezkształtny i niedający się sformułować świat chaosu wrażeń, — a więc inny rodzaj świata zjawisk, dla nas „niepoznawalny”;
4) pytanie, jakimi mogą być „rzeczy same w sobie”, zupełnie niezależnie od naszej receptywności zmysłowej i działalności umysłu, należy odeprzeć pytaniem: skądże byśmy mogli wiedzieć, że rzeczy istnieją? „Rzeczowość” stworzyliśmy dopiero my. Chodzi o to, czy by nie mogło być jeszcze wiele sposobów stworzenia takiego świata pozornego — i czy to tworzenie, logizowanie, dopasowywanie, fałszowanie nie jest samą realnością najlepiej gwarantowaną: mówiąc krótko, czy to, co „rzeczy ustanawia” nie jest jedyną realnością; i czy „działanie świata zewnętrznego na nas” nie jest tylko rezultatem takich podmiotów, obdarzonych wolą... Inne „istoty” działają na nas; nasz pozorny świat dopasowany jest dopasowaniem i zwycięstwem nad ich działaniami: rodzajem środka obrony. Jedynie podmiot daje się dowieść: hipoteza, że istnieją tylko podmioty — że „przedmiot” jest tylko rodzajem działania podmiotu na podmiot... modusem podmiotu.
276.
Parmenides mówił „nie można pomyśleć tego, czego nie ma”; my stoimy na przeciwległym krańcu i mówimy „co można pomyśleć, musi z pewnością być fikcją”.
277.
Pojęcie substancji rezultatem pojęcia podmiotu: nie zaś odwrotnie! Jeśli skwitujemy z duszy, z „podmiotu”, tedy zbraknie w ogóle warunków dla „substancji”. Zyskuje się stopnie bytowania, traci się bytowanie.
Krytyka „rzeczywistości”: do czego prowadzi „więcej lub mniej rzeczywistości”, stopniowanie bytu, w które wierzymy?
Stopień życia i mocy, jaki odczuwamy (logika i związek między przeżyciami) daje nam miarę „bytu”, „realności”, nie pozoru.