Podmiot: jest to terminologia naszej wiary w jedność najwyższego poczucia realności pośród całej rozmaitości jego momentów: wiarę tę pojmujemy jako skutek jednej przyczyny — wierzymy w swoją wiarę do tyla, że w ogóle gwoli niej wyobrażamy sobie „prawdę”, „rzeczywistość”, „substancjalność”. „Podmiot” jest fikcją, jak gdyby wiele jednakowych stanów było działaniem na nas jednego substratu: ale myśmy dopiero „jednakowość” tych stanów stworzyli; zrównanie i dopasowanie ich oto stan rzeczy, nie zaś jednakowość (tej należy raczej zaprzeczyć).

278.

Wywód psychologiczny naszej wiary w rozum. Pojęcie „realności”, „bytu” zostało zapożyczone od naszego poczucia „podmiotu”.

„Podmiot”: wyinterpretowany z nas samych, w ten sposób, że „ja” uchodzi za substancję, jako przyczyna wszelkiego działania, jako sprawca.

Postulaty logiczno-metafizyczne, wiara w substancję, akcydensy, atrybuty itd. czerpią swą siłę przekonywającą w przyzwyczajeniu zapatrywania się na wszelkie nasze działanie, jako na rezultat woli: tak iż „ja” jako substancja nie ginie w mnogości zmian. Lecz woli nie ma.

Nie posiadamy kategorii, które by nam pozwalały oddzielić „świat w sobie” od świata jako zjawiska. Wszystkie nasze kategorie rozumu są pochodzenia sensualistycznego: wywiedzione ze świata empirycznego. „Dusza”, „ja” — historia tych pojęć wykazuje, że i tutaj najdawniejszy podział („tchnienie”, „życie”)...

Jeśli nie ma nic materialnego, nie ma też nic niematerialnego. Pojęcie to nie zawiera nic więcej...

Żadnych „atomów podmiotowych”. Sfera podmiotu stale rosnąca lub zmniejszająca się, środkowy punkt systemu stale przesuwający się; w wypadku, kiedy system masy przyswojonej nie zdoła zorganizować, rozpada się ona na dwoje. Z drugiej strony może on słabszy podmiot, nie unicestwiając go, przekształcić w swego funkcjonariusza i do pewnego stopnia wraz z nim stworzyć nową jedność. Żadnej „substancji”, raczej coś, co samo przez się dąży do wzmocnienia się; i co tylko pośrednio dąży do utrzymania się (chce siebie prześcignąć).

279.

Przyczynek do „pozoru logicznego”. Pojęcie „indywiduum” i „gatunku” jednakowo błędne i tylko pozorne. „Gatunek” wyraża tylko fakt, iż w tym samym czasie występuje mnóstwo istot podobnych i że tempo wzrostu i zmiany na długo zostało zwolnione, tak iż faktyczne nieznaczne kontynuacje i przyrosty nie bardzo wchodzą w rachubę (faza rozwoju, w której rozwój nie występuje widocznie, tak iż równowaga zdaje się być osiągniętą i umożliwione błędne wyobrażenie, iż tutaj cel został osiągnięty — i że był cel rozwoju...).