281.
Historia metody naukowej, rozumiana przez A. Comte’a niemal jak sama filozofia. Stwierdzenie między „prawdziwym” i „nieprawdziwym”, w ogóle stanu rzeczy jest z gruntu różne od twórczego ustanawiania, tworzenia, kształtowania, pokonywania, chcenia, jak to leży w istocie filozofii. Wprowadzenie znaczenia — zadanie to zostaje bezwarunkowo wciąż jeszcze do spełnienia, jeśli przyjmiemy, że żadne znaczenie w tym się nie kryje. Tak się rzecz ma z dźwiękami, lecz także z losami narodów: zdolne one są do najrozmaitszych interpretacji i kierunków pod względem celów rozmaitych. Wyższym jeszcze stopniem jest ustanowienie celu i formowanie faktów ze względu na ten cel: a więc interpretacja czynu, a nie tylko przepoetyzowywanie pojęć.
282.
Wzrost „udawania” w miarę wznoszenia się hierarchii istot. W świecie nieorganicznym zdaje się go nie być wcale, w świecie organicznym zaczyna się chytrość; rośliny są już w niej mistrzyniami. Najwięksi ludzie jak Cezar, Napoleon (słowa Stendhala o nim), również rasy wyższe (Włosi), Grecy (Odyseusz); przebiegłość związana jest z istotą wznoszenia się człowieka... Problemat aktora. Mój ideał dionizyjski... Optyka wszystkich funkcji organicznych, wszystkich najsilniejszych instynktów życiowych: siła pragnąca błędu we wszelkim życiu; błąd jako założenie myślenia nawet. Zanim się „myślało”, musiano wprzód „komponować”; dopasowywanie faktów do identyczności, do pozoru jednakowości jest pierwotniejsze niż rozpoznawanie identyczności.
283.
W świecie, z istoty swej fałszywym, prawdziwość byłaby tendencją przeciw naturze: tego rodzaju tendencja mogłaby mieć tylko sens jako środek do szczególnej, wyższej potęgi fałszu. Żeby świat prawdziwy i bytujący mógł być wyobrażony, trzeba było stworzyć uprzednio człowieka prawego (z tym jednak, żeby się on za „prawego” uważał).
Prosty, przejrzysty, nieprzeczący sobie, trwały, zawsze równy sobie, bez fałd, wolt, zasłon, form: człowiek tego rodzaju koncypuje świat bytu jako „Boga” według swego obrazu.
Żeby prawość stała się możliwa, cała sfera człowieka musi być bardzo schludna, mała i szanowna: trzeba, żeby korzyści w jakimkolwiek znaczeniu znajdowały się po stronie prawego. Kłamstwo, podstęp, udawanie musiałyby wzbudzać zdumienie...
284.
Wartości moralne w samej teorii poznania: