ufność w rozumie — czemu nie nieufność? „Świat prawdziwy” ma być dobrym — czemu? Pozór, zmiana, sprzeczność, walka oceniane jako mimowolne: pragnienie świata, w którym tego wszystkiego nie ma;
wynaleziono świat transcendentny, żeby pozostało miejsce dla „wolności moralnej” (u Kanta);
dialektyka jako droga do cnoty (u Platona i Sokratesa: oczywiście, ponieważ sofistyka uchodziła za drogę do niemoralności);
czas i przestrzeń pojmowane idealnie: wskutek tego „jedność” w istocie rzeczy, wskutek tego żadnego „grzechu”, żadnego „zła”, żadnej niedoskonałości — usprawiedliwienie Boga;
Epikur neguje możliwość poznania: ażeby zachować wartości moralne (względnie: hedonistyczne) jako wartości najwyższe. To samo czyni Augustyn, później Pascal („rozum zepsuty”) na korzyść wartości chrześcijańskich;
pogarda Descartes’a dla wszystkiego, co zmienne; podobnie pogarda Spinozy.
285.
A. Człowiek szuka „prawdy”: świata, który sobie nie przeczy, nie łudzi, nie zmienia się, świata prawdziwego — świata, w którym się nie cierpi: sprzeczność, złudzenie, zmiana — przyczyny cierpienia! Nie wątpi on, że istnieje świat taki, jak być powinien; chciałby sobie wynaleźć drogę do niego. Skąd się bierze tutaj w człowieku pojęcie realności? Czemu wywodzi cierpienie właśnie ze zmiany, złudzenia, sprzeczności? I czemu raczej nie swoje szczęście?...
Pogarda, nienawiść dla wszystkiego, co znikome, zmienne, przekształcające się — skąd to cenienie tego, co trwale? Widoczna, że tutaj wola prawdy jest tylko dążeniem do świata trwałości.
Zmysły zwodzą, rozum koryguje błędy: stąd wniosek, konkluduje się, iż rozum jest drogą do trwałości; idee najmniej zmysłowe muszą być najbliższe „świata prawdziwego”. Zmysły sprowadzają najczęstsze ciosy niedoli — one są oszustami, bałamucicielami, niszczycielami.