Cały kierunek wartości zmierzał do oczernienia życia; wytworzono pomieszanie między dogmatyzmem realnym a poznaniem w ogóle: tak iż partia przeciwna zaczęła też nienawidzić nauki.

W ten sposób droga do nauki została zatamowana podwójnie: po pierwsze przez wiarę w świat „prawdziwy” i następnie przez przeciwników tej wiary. Nauki przyrodnicze, fizjologia zostały 1) co do swych przedmiotów potępione, 2) obrane z korzyści...

W świecie rzeczywistym, gdzie bezwzględnie wszystko się wiąże i warunkuje, cośkolwiek potępić i usunąć z myśli, znaczy usunąć i potępić wszystko. Wyrażenia „to być nie powinno”, „to tak być nie było powinno” są farsą... Wyobrażając sobie konsekwencje, tamowałoby się źródło życia, chcąc usunąć to, co w jakimkolwiek znaczeniu jest szkodliwe, rujnujące. Fizjologia wykazuje to przecież lepiej!

Widzimy, jak moralność a) zatruwa zupełnie pojmowanie świata, b) odcina drogę do poznania, do nauki, c) wszystkie instynkty rzeczywiste rozprzęga i podkopuje (pouczając, że korzenie należy odczuwać jako niemoralne).

Widzimy, jak pracuje oto straszliwe narzędzie décadence, przybierając imię i pozy najświętsze.

289.

A.

Postrzegam ze zdumieniem, że nauka rezygnuje obecnie, iż jest skazana na świat pozorny: świat prawdziwy — może on być sobie, jaki chce — z pewnością nie posiadamy zmysłów do poznania go.

Tutaj należy już zadać pytanie: za pomocą jakiego organu poznania wszczyna się bodaj tylko przeciwieństwo takie?... Przez to, iż świat, dostępny zmysłom, pojmuje się jako zależny od zmysłów, przez to, iż pojmujemy świat jako uwarunkowany subiektywnie, nie wyrażamy zgoła, iż świat subiektywny w ogóle jest możliwy. Kto zabrania nam myśleć, iż subiektywność jest realna, istotna?

„Samo w sobie” jest nawet koncepcją niedorzeczną: „własność sama w sobie” jest nonsensem: pojęcia „bytu”, „rzeczy” są zawsze dla nas tylko pojęciami względnymi...