Jest to tylko rzeczą doświadczenia, że zmiana nie ustaje: nie mamy najmniejszego powodu przypuszczać, że po zmianie musi następować inna. Przeciwnie: wydaje się, iż stan osiągnięty musi sam się zachowywać, jeśli nie ma w nim zdolności, która sprawia właśnie, iż nie chce się zachować... Twierdzenie Spinozy o samozachowaniu się musiałoby właściwie kłaść kres zmianie: lecz twierdzenie to jest błędne, przeciwieństwo jest prawdą. Właśnie na wszystkim, co żyje, najwyraźniej można wykazać, iż czyni wszystko, nie żeby się zachować, lecz żeby się stawać czymś więcej...

Mechaniczne pojęcie ruchu jest już przekładem zjawiska oryginalnego na umówiony język oczu i dotyku.

Pojęcie „atomu” i rozróżnianie między „siedliskiem siły poruszającej a nią samą” jest mową znaków, wyniesioną ze świata logiczno-psychicznego. Zmiana sposobów wyrażania się nie zależy od naszego upodobania: jednak można zrozumieć, jak dalece jest to tylko semiotyka. Żądanie zgodnego sposobu wyrażania się jest bez sensu: w samej naturze mowy i jej środków wyrażania się leży to, iż wyrażają tylko stosunek... Pojęcie „prawda” jest absurdem... Całe państwo „prawdy” i „fałszu” stosuje się tylko do stosunków między istotami, nie zaś do „samo w sobie”... Nie ma „istoty samej w sobie” (dopiero ze stosunków konstruuje się istotę...), tak jak nie może istnieć „poznanie samo w sobie”.

Czy „wola mocy” jest rodzajem „woli” lub identyczna z pojęciem „wola”? Czy znaczy to tyle, co pożądać? Lub rozkazywać? Jestże to wola, o jakiej myśli Schopenhauer, iż jest „istotą rzeczy”?

Ja twierdzę: że wola w pojmowaniu dotychczasowej psychologii jest nieusprawiedliwionym uogólnieniem, że tej woli zgoła nie ma, iż miast ująć rozwój jednej woli określonej w wielu formach, zatarto charakter woli, odejmując jej treść, cel — zachodzi to w najwyższym stopniu u Schopenhauera: jest to tylko puste słowo, co on „wolą” nazywa. Jeszcze mniej chodzi o „wolę życia”: albowiem życie jest tylko jednym z wypadków woli mocy; jest to twierdzenie całkiem dowolne, iż wszystko dąży do tego, ażeby wkroczyć w tę formę woli mocy.

2. Wola mocy jako życie

a) Do psychologii woli mocy

303.

Człowiek nie szuka przyjemności i nie unika nieprzyjemności: rozumiecie, jak sławnemu przesądowi tutaj przeczę. Przyjemność i nieprzyjemność są to tylko skutki, jeno zjawiska towarzyszące — czego człowiek chce, czego najmniejsza cząstka każdego organizmu żyjącego chce, to jest przyrostu mocy. Dążeniu do niego towarzyszy zarówno przyjemność, jak nieprzyjemność; wskutek tej woli szuka on oporu, odczuwa potrzebę czegoś, co się przeciwstawia... Nieprzyjemność, jako przeszkoda na drodze jego woli mocy, jest przeto czynnikiem normalnym, ingrediencją normalną wszelkiego zjawiska organicznego, człowiek nie unika jej, raczej ustawicznie jej potrzebuje: każde zwycięstwo, każde uczucie przyjemności, wszystko, co się dzieje, presuponuje przezwyciężenie oporu.

Weźmy najprostszy wypadek odżywiania się pierwotnego: protoplazma wyciąga swe pseudopodia, żeby poszukać czegoś, co stawia jej opór — nie z głodu, lecz z woli mocy. Następnie czyni próbę pokonania tego, przywłaszczenia, wcielenia: to, co nazywa się „odżywianiem”, jest tylko zjawiskiem następczym, zużytkowaniem owej pierwotnej woli stania się silniejszym.