(Niemożliwa uważać głodu za primum mobile, nie mniej jak samozachowania. Głód pojmować jako skutek niedostatecznego odżywiania się to znaczy: pojmować głód jako skutek woli mocy, która przestała już panować. Nie chodzi wcale o odrestaurowanie straty — dopiero później, wskutek podziału pracy, kiedy wola mocy nauczyła się wybierać zupełnie inne drogi do zaspokojenia swego, potrzeba przyswajania organizmu zredukowana została do głodu, do zastępowania tego, co utracono).
Nieprzyjemność tedy bynajmniej nie powoduje koniecznie zmniejszenia się naszego poczucia mocy, tak, iż nawet najczęściej działa pobudzająco na poczucie mocy — przeszkoda występuje jako stimulus tej woli mocy.
Pomieszano nieprzyjemność z pewnym rodzajem nieprzyjemności, wypływającej z wyczerpania: ta ostatnia przedstawia rzeczywiście głębokie zmniejszenie i obniżenie się woli mocy, dającą się wymierzyć stratę siły. To znaczy: nieprzyjemność jako środek pobudzający do wzmocnienia mocy i nieprzyjemność wywołaną tworzeniem mocy; w wypadku pierwszym stimulus, w drugim skutek nadmiernego podrażnienia... Ostatniej nieprzyjemności jest właściwa niezdolność do oporu: wyzywanie przeciwności jest cechą pierwszej... Jedyna przyjemność, jaką się jeszcze odczuwa w stanie wyczerpania, jest zaśnięcie; przyjemnością w drugim wypadku jest zwycięstwo...
Wielkie pomieszanie u psychologów polegało na tym, że nie rozdzielali tych dwóch rodzajów przyjemności — przyjemności zasypiania i przyjemności zwycięstwa. Wyczerpani pragną wypoczynku, wyciągnięcia członków, spokoju, ciszy — jest to szczęście według religii i filozofii nihilistycznych; bogaci i żywotni pragną zwycięstwa, pokonania przeciwników, wylewu poczucia mocy na odleglejsze dziedziny niż dotychczas. Wszystkie zdrowe funkcje organizmu posiadają tę potrzebę — i cały organizm jest takim, prącym do wzrostu poczucia mocy, kompleksem systemów.
304.
Ból jest to coś innego niż przyjemność — chcę przez to powiedzieć, nie jest jej przeciwieństwem. Jeśli istota przyjemności trafnie została określona jako przyrost poczucia mocy (a tym samym jako poczucie różnicy, każącej uprzednio przypuszczać porównanie), przez to jeszcze nie została określona istota nieprzyjemności. Błędne przeciwieństwa, w które wierzy lud, a przeto i mowa, były zawsze niebezpiecznymi pętami dla pochodu prawdy. Istnieją nawet wypadki, kiedy pewien rodzaj przyjemności warunkuje się pewnym następstwem rytmicznym drobnych podrażnień nieprzyjemnych: przez to osiąga się bardzo szybki przyrost poczucia mocy, uczucia przyjemnego. Ma to miejsce np. przy łachotaniu, również przy łachotaniu płciowym w akcie spółkowania: tak tedy widzimy, że nieprzyjemność działa jako ingrediencja przyjemności. Zdaje się, iż drobna przeszkoda, którą się pokonywa i za którą natychmiast następuje znowu drobna przeszkoda, którą znowu się pokonywa — że to kolejne następstwo oporu i zwycięstwa najsilniej budzi ogólne poczucie zbywającej i zbytecznej mocy, co jest istotą przyjemności. Zjawisko odwrotne, wzrost uczucia bólu wskutek wtrąconych drobnych podrażnień przyjemnych nie ma miejsca: przyjemność i ból nie są bo zjawiskami odwrotnymi. Ból jest zjawiskiem umysłowym, w którym stanowczo wypowiada się sąd, sąd o „szkodliwości”, w którym nagromadziło się długie doświadczenie. Nie ma bólu samego w sobie. Nie rana sprawia ból, czyni to doświadczenie, pouczające, jak złe skutki może mieć rana dla całego organizmu; występuje ona w postaci głębokiego wstrząśnienia, które nazywa się nieprzyjemnością (kiedy chodzi o wpływy szkodliwe, nieznane dawniejszej ludzkości, np. nowo skombinowanych trujących chemikaliów, brak wyrażania bólu — jednak jesteśmy zgubieni...). W bólu właściwie specyficznym jest zawsze długotrwałe wstrząśnienie, reperkusja chocu171, budzącego przerażenie w ognisku mózgowym systemu nerwowego: cierpi się właściwie nie z powodu przyczyny bólu (np. jakiegoś urażenia), lecz długotrwałego naruszenia równowagi, następującego wskutek owego chocu. Ból jest chorobą mózgowego ogniska nerwowego — przyjemność zgoła nie jest chorobą... Że ból jest przyczyną ruchów odpornych, przemawia za tym rzeczywistość, a nawet przesąd filozoficzny; lecz w wypadkach nagłych następuje, jeśli obserwować dokładnie, ruch odporny jawnie wcześniej niż uczucie bólu. Źle by było ze mną, jeślibym, źle stąpiwszy, czekał, póki fakt nie uderzy w dzwon świadomości i nie odtelegrafują mi wskazówki, co uczynić należy. Raczej rozeznaję jak najwyraźniej, że najpierw następuje ruch odporny nogi, żeby zapobiec upadkowi i potem w odstępie czasu, dającym się wymierzyć, odczuwa się nagle falę bólu w przedniej części głowy. Reaguje się więc nie na ból. Ból rzutuje się w następstwie w miejscu urażonym — lecz istota tego bólu miejscowego nie jest mimo to wyrazem rodzaju urazu miejscowego; jest to tylko znak miejscowy, którego siła i rodzaj tonu stosuje się do urażenia, jakie stąd odczuły centra nerwowe. Że wskutek owego chocu siła mięśniowa organizmu maleje w sposób dający się wymierzyć, nie pozwala zgoła szukać istoty bólu w zmniejszeniu się poczucia mocy... Powtórzmy jeszcze raz, reaguje się nie na ból: nieprzyjemność nie jest przyczyną postępków. Ból sam jest reakcją, ruch odporny jest inną i reakcją wcześniejszą — każda z nich ma inny punkt wyjścia...
305.
Czym się dzieje172, że wszystkie zasadnicze artykuły wiary w psychologii są najgorszymi przekręcaniami i fałszowaniem monet? „Człowiek dąży do szczęścia” np. — co jest w tym prawdą? Żeby zrozumieć, czym jest życie, jakiego rodzaju dążeniem i napięciem jest życie, formuła powinna się stosować zarówno do drzew i roślin, jak do zwierząt. „Do czego dąży roślina?” — ale tutaj już wyimaginowaliśmy fałszywą jedność nieistniejącą: ukrywamy i zaprzeczamy fakt wzrostu w milionach postaci z własnymi lub na pół własnymi inicjatywami, wyobrażając sobie grubą jedność: „roślinę”. Co przede wszystkim jest widoczne, to że ostatnich najmniejszych indywiduów nie należy rozumieć w sensie „indywiduum metafizycznego” i atomu, że sfera ich mocy ulega ustawicznemu przesuwaniu: ale czy każde z nich, zmieniając się w ten sposób, dąży do szczęścia? Lecz wszystko, co się rozprzestrzenia, wciela, rośnie, jest walką z tym, co się opiera, ruch jest czymś zasadniczo związanym ze stanami nieprzyjemnymi: to, co tutaj jest motywem, w każdym razie musi chcieć czegoś innego, jeśli w ten sposób pragnie i ustawicznie szuka nieprzyjemności. O co walczą ze sobą drzewa w lesie pierwotnym? O„szczęście”? O moc!...
Człowiek, opanowawszy siły przyrody, stawszy się panem nad własną dzikością i nieokiełzannością (żądze przyuczyły się słuchać i być pożytecznymi) — człowiek, w porównaniu z przedczłowiekiem, uosabia niezmierną ilość mocy — nie zaś jakieś plus „szczęścia”! Jakże można twierdzić, iż dążył on do szczęścia?...