Zajmowanie się sobą i swoim „zbawieniem wiecznym” nie jest objawem natury bogatej i pewnej siebie: albowiem ta troszczy się jak pies o piątą nogę, czy będzie zbawiona — nie interesuje się w podobny sposób szczęściem jakiegokolwiek bądź rodzaju, jest siłą, czynem, żądzą — narzuca się rzeczom.

Chrześcijanizm jest hipokondrią175 romantyczną takich, którzy nie stoją mocno na nogach. Wszędzie, gdzie perspektywa hedonistyczna występuje na plan pierwszy, można wnioskować, iż istnieje cierpienie i pewne nieudanie się.

314.

W niezmiernej wielości tego, co się dzieje w organizmie, uświadamiająca się nam część jest tylko środkiem i odrobiną „cnoty”, „bezosobistości”; i podobne fikcje pozostały ogół tego, co się dzieje, piętnuje jako kłamstwo. Uczynimy dobrze, jeśli przestudiujemy swój organizm w całej jego doskonałej niemoralności...

Funkcje zwierzęce są przecież zasadniczo milion razy ważniejsze aniżeli piękne stany ducha i szczyty świadomości: te ostatnie są nadmiarem, o ile nie muszą być narzędziami tych funkcji zwierzęcych. Całe życie świadome, duch łącznie z duszą, łącznie z sercem, łącznie z dobrocią, łącznie z cnotą: w czyjejż służbie pracuje tedy? Gwoli176 jak największemu udoskonaleniu zasadniczych funkcji zwierzęcych (środków pożywienia i spotęgowania energii): przede wszystkim spotęgowania życia.

Tak niewypowiedzianie więcej zależy na tym, co nazywano „ciałem” i „krwią”: reszta jest drobnym dodatkiem. Prząść pasmo życia i to tak, żeby przędza stawała się coraz mocniejsza — oto zadanie. Lecz oto patrzcie, jak serce, dusza, cnota formalnie spiskują, żeby odwrócić to zadanie zasadnicze: jak gdyby one miały być celem... Zasadniczą przyczyną zwyrodnienia życia jest nadzwyczajna zdolność świadomości do popełniania błędów: tę najmniej trzymają na wodzy instynkty i przeto błądzi ona najdłużej i najgłębiej.

Według przyjemnych lub nieprzyjemnych uczuć tej świadomości mierzyć, czy istnienie posiada wartość: czyż można wyobrazić sobie bardziej szaleńcze rozpasanie próżności? Jest ona przecież tylko środkiem: i przyjemne lub nieprzyjemne uczucia są przecież także tylko środkiem! Czym mierzy się wartość przedmiotowo? Jedynie za pomocą quantum177 spotęgowanej i zorganizowanej mocy...

315.

W porównaniu z niezmiernością i różnorodnością pracy sił współdziałających i przeciwdziałających sobie, jaką przedstawia całość życia każdego organizmu, świadomy świat jego uczuć, zamiarów, ocen wartości jest małym wycinkiem. Ten urywek świadomości ustanawiać jako cel, jako „dlaczego?” całości zjawisk życiowych, nie mamy żadnego prawa: widocznie, iż uświadamianie się jest tylko jednym więcej środkiem w rozwijaniu się i rozszerzaniu życia. Oto dlaczego naiwnością jest ustanawiać jako najwyższą wartość przyjemność lub duchowość, lub moralność, lub jakikolwiek szczegół sfery świadomości: i chcieć nawet, być może, usprawiedliwiać „świat” na ich zasadzie. Jest to mój zarzut zasadniczy przeciw wszelkim filozoficzno-etycznym, kosmo- i teodyceom, przeciw wszelkim „dlaczego” i wartościom najwyższym, i dotychczasowej filozofii, i filozofii religii. Pewien rodzaj środków wzięto za cel: życie i potęgowanie się jego mocy, przeciwnie, obniżono do znaczenia środka.

Jeśli oznaczymy cel życia dostatecznie oddalony, tedy nie może on być identyczny z żadną kategorią życia świadomego; powinien raczej objaśniać każdą taką kategorię jako środek ku sobie...