„Zaprzeczanie życia” celem życia, celem rozwoju życia, wielkim głupstwem! Podobnie wariacka interpretacja jest rezultatem mierzenia życia czynnikami świadomości (przyjemność i nieprzyjemność, dobro i zło). Tutaj środki wystawiono przeciw celowi — „nieświęte”, niedorzeczne, a przede wszystkim środki nieprzyjemne — jakże może być wart coś cel używający takich środków! Lecz błąd tkwi w tym, że — miast szukać celu objaśniającego konieczność takich środków — z góry przypuszczamy cel wyłączający takie właśnie środki: tzn., że środki, jakich sobie życzymy (mianowicie środki przyjemne, racjonalne, cnotliwe) bierzemy za normę, podług czego dopiero ustanawiamy, jaki cel ogólny jest pożądany...
Błąd zasadniczy kryje się w tym, że świadomość — zamiast pojmować jako narzędzie i szczegół w całości życia — ustanawiamy jako miernik, jako najwyższy stan życiowy: jest to błędna perspektywa a parte ad totum — oto dlaczego wszyscy filozofowie instynktownie wysilają się, żeby wyimaginować świadomość powszechną, świadome współżycie i współchcenie tego wszystkiego, co się dzieje, żeby wyimaginować „ducha”, „Boga!” Lecz trzeba im rzec, że właśnie przez to istnienie staje się monstrualnym; że „Bóg” i czucie powszechne byłoby właśnie czymś, wskutek czego należałoby istnienie potępić... Właśnie to, żeśmy wyeliminowali świadomość powszechną, ustanawiającą cel i środki — jest nam wielką ulgą — tym samym przestajemy być pesymistami z konieczności... Naszym największym zarzutem przeciw istnieniu była egzystencja Boga...
316.
Zapamiętać: że w „procesie ogólnym” praca ludzkości nie wchodzi w rachubę, ponieważ procesu ogólnego (pomyślanego jako system) nie ma zgoła;
że nie ma „całości”; że nie można oceniać istnienia ludzkiego, celów ludzkich ze względu na coś, co zgoła nie egzystuje;
że konieczność, przyczynowość, celowość są pożytecznymi pozorami;
że nie wzrost świadomości jest celem, lecz spotęgowanie mocy: że w to spotęgowanie wchodzi pożyteczność świadomości; podobnie rzecz się ma z przyjemnością i nieprzyjemnością;
że nie bierze się środków za najwyższy miernik wartości (że więc nie bierze się za niego stanów świadomości, jak przyjemność i ból, skoro samo uświadamianie jest środkiem tylko);
że świat zgoła nie jest organizmem, lecz chaosem, że rozwój „duchowości” jest tylko środkiem do osiągnięcia względnej trwałości organizacji;
że wszelkie „pożądanie” nie ma żadnego sensu w stosunku do ogólnego charakteru bytu...