334.
Zawiera się to w pojęciu wszystkiego, co żyje, iż musi wzrastać — iż moc swoją musi rozszerzać, a skutkiem tego obce siły w siebie przyjmować. Mówi się pod otumanieniem narkozy moralnej o prawie indywiduum do obrony: w tym samym znaczeniu można by mówić o jego prawie do atakowania: albowiem oboje — i drugie więcej nawet niż pierwsze — są koniecznościami wszystkiego, co żyje: egoizm agresywny i defensywny nie są sprawą wyboru lub zgoła „wolnej woli”, lecz fatalizmem życia samego.
Przy tym wszystko jedno, czy się ma na względzie indywiduum, czy też ciało żywotne, dążące w górę, „społeczeństwo”. Prawo karania (lub samoobrona społeczna) w gruncie rzeczy przybrało nazwę „prawa” tylko przez nadużycie wyrazu: prawo zdobywa się przez umowy — lecz ochrona, obrona siebie nie spoczywa na podstawie umowy. Albo przynajmniej z równie dobrą słusznością naród miałby prawo nazywać swoją potrzebę zdobyczy, swą żądzę władzy, czy to na drodze orężnej, czy przez handel, wymianę i kolonizację — prawem wzrostu na przykład. Społeczeństwo, które ostatecznie i z instynktu wyrzekło się wojny i zdobyczy, znajduje się w upadku: dojrzałym jest do demokracji i rządów kramarskich... Wprawdzie najczęściej zapewnienia pokojowe są tylko zwykłymi środkami usypiającymi.
2. Indywiduum
335.
Morfologia poczucia swojej wartości. Pierwszy punkt widzenia: w jakim znaczeniu współczucie i solidarność są niższym, przygotowawczym stopniem w czasach, kiedy osobiste poczucie swojej wartości, inicjatywa oceniania dla jednostki zgoła jeszcze nie jest możliwa.
Drugi punkt widzenia: w jakim znaczeniu samopoczucie wartości zbiorowej na pewnym stopniu wysokości, duma z odległości życiowych, z poczucia nierówności, niechęć do pośrednictwa, równouprawnienia, godzenia się jest szkołą poczucia indywidualnego: szczególniej, o ile zmusza jednostkę do reprezentowania dumy całości: musi ona mówić i postępować z krańcowym dla siebie szacunkiem, o ile przedstawia w swojej osobie społeczność. Podobnie: gdy indywiduum czuje się narzędziem i heroldem bóstwa.
Trzeci punkt widzenia: w jakim znaczeniu te formy wyzbycia się swej osobistości nadają rzeczywiście niezmierną ważność osobie: o ile potęgi wyższe posługują się nią: lęk religijny przed sobą samym; stan proroka, poety...
Czwarty punkt widzenia: o ile odpowiedzialność za całość pozwala jednostce na rozleglejszy pogląd, surowszą i straszliwszą dłoń, rozwagę i chłód i przyucza do wspaniałości postawy i gestów, których tylko ze względu na samą siebie nie przyznałaby sobie.
In summa188: Egoizmy kolektywne są wielką szkołą przygotowawczą udzielności jednostki. Stanem przodującym jest ten, który dziedziczy tę wprawę.