Na owej pierwszej drodze, która obecnie doskonale daje się objąć wzrokiem, powstaje przystosowanie się, płaskość, chińszczyzna w rodzaju wyższym, skromność instynktów, zadowolenie ze skarlenia człowieka — rodzaj zastoju w poziomie człowieka. Kiedy dojdziemy do tej powszechnej administracji ekonomicznej ziemi, co nas oczekuje nieuniknienie, wtedy ludzkość jako maszyneria może odnaleźć w jej usługach swoje najlepsze znaczenie: jako olbrzymi system kół, złożony z coraz mniejszych i coraz subtelniej „dopasowanych” kółek, które coraz bardziej będą czynić zbytecznymi wszelkie pierwiastki panujące i rozkazujące, jako całość obdarzona niezmierną siłą, której oddzielne czynniki przedstawiają siły i wartości minimalne.

W przeciwieństwie z tym skarleniem i przystosowaniem ludzi do wyspecjalizowanej użyteczności potrzebny jest ruch w kierunku odwrotnym — wytworzenie człowieka syntetyzującego, sumującego, usprawiedliwiającego, dla którego owo zmaszynowanie ludzkości jest uprzednim warunkiem istnienia, jako podstawa, na której może wynaleźć dla siebie wyższą formę istnienia...

Potrzebuje on antagonizmu tłumu, „zniwelowanych”, uczucia dystansu w stosunku do nich; stoi on na nich, żyje z nich. Ta wyższa forma arystokratyzmu jest formą przyszłości. Z punktu widzenia moralności powszechna maszyneria, solidarność wszystkich kółek przedstawia maximum wyzysku człowieka: lecz każe przypuszczać istnienie takich, gwoli którym ten wyzysk ma sens. W przeciwnym razie byłaby rzeczywiście tylko powszechnym zmniejszeniem, zmniejszeniem wartości typu człowieka — zjawisko wsteczne w wielkim stylu.

Widoczna, iż to, co zwalczam, jest optymizm ekonomiczny: jakoby ze wzrastającym ekspensem wszystkich miała wzrastać niechybnie korzyść wszystkich. Sądzę, że rzecz ma się odwrotnie: ekspensy wszystkich sumują się ku powszechnej stracie: człowiek staje się mniejszym: tak iż w końcu nie wie się, ku czemu w ogóle ten proces niezmierny służył. Ku czemu? Nowe „ku czemu?” — oto, czego ludzkość potrzebuje...

391.

Wniknąć w przyrost mocy ogólnej: obliczyć, do jakiego stopnia we wzrost ten wchodzi także upadek jednostek, stanów, epok, narodów.

Przesunięcie środka ciężkości kultury. Wydatki każdego wielkiego wzrostu: kto je ponosi! W jakim stopniu muszą one być dziś olbrzymie.

392.

Ogólny wygląd Europejczyka w przyszłości: tenże jako najinteligentniejsze zwierzę-niewolnik, bardzo pracowity, w gruncie bardzo skromny, wielostronny, wydelikacony, słabowolny — kosmopolityczny chaos namiętności i inteligencji. Jakżeby mogła wyłonić się z niego rasa silniejsza? Rasa z gustem klasycznym? Gust klasyczny: to wola uproszczenia, wzmocnienia, uwidocznienia szczęścia, straszliwości, odwaga nagości psychologicznej (uproszczenie jest konsekwencją woli wzmocnienia; uwidocznienie szczęścia, to samo nagość jest konsekwencją woli straszliwości...). Żeby z owego chaosu wybić się do takiego ukształtowania — do tego potrzeba musu: trzeba, żeby stanął wybór, albo zginąć, albo przebić się. Rasa pańska może powstać tylko z warunków straszliwych i gwałtownych. Problemat: gdzie się znajdują barbarzyńcy wieku dwudziestego? Oczywiście staną się widoczni dopiero po niezmiernych kryzysach socjalistycznych i wtedy skonsolidują się — będą nimi elementy zdolne do największej surowości względem siebie i dające rękojmię woli najwytrwalszej...

393.