Jeśli się przypuści, że te stany i uczucia zawierają ingrediencje dokuczliwości, tedy musi być wynaleziony środek przezwyciężenia tej dokuczliwości za pomocą wyobrażeń o wartości, środek, który by zniewalał do odczuwania nieprzyjemności jako cennej, a więc w wyższym znaczeniu pełnej przyjemności. Ująwszy w formułę: „jak coś nieprzyjemnego staje się przyjemnym?”. Na przykład kiedy w sile, w mocy, w przezwyciężeniu siebie, nasze posłuszeństwo, nasze podporządkowanie się prawu dochodzi do czci. Również nasz zmysł społeczny, nasza miłość bliźniego, ojczyzny, nasze „uczłowieczenie”, nasz altruizm, „heroizm”.

Aby rzeczy nieprzyjemne spełniano chętnie... Intencja ideałów.

409.

Wypowiedziałem wojnę anemicznemu ideałowi chrześcijańskiemu (oraz temu, co mu blisko pokrewne), nie w zamiarze, żeby go zniweczyć, lecz tylko żeby koniec położyć jego tyranii i zdobyć miejsce dla nowych ideałów, ideałów bardziej krzepkich... Trwanie dalsze ideału chrześcijańskiego należy do rzeczy najbardziej godnych życzenia, jakie tylko są: a to gwoli ideałom, które obok niego i, być może, ponad nim uwydatnić się pragną, te muszą mieć przeciwników, silnych przeciwników, żeby stać się silnymi. Tak też my immoraliści potrzebujemy mocy moralności: nasz popęd samozachowawczy chce, żeby nasz przeciwnik zachował swe siły — on chce tylko stać się ich panem.

III. Poza dobrem i złem

410.

Jakżeby można w ludziach średnich budzić odrazę do ich średniości! Czynię, widać to przecież, przeciwnie: każdy krok, odwodzący od niej, prowadzi — tak pouczam — do niemoralności...

411.

Należy dziedzinę moralności krok za krokiem zwężać i ograniczać: należy nazwy właściwie czynnych tu instynktów na światło wyciągać i cześć im przywracać, skoro tak długo były ukryte pod obłudnymi nazwami cnót: należy ze wstydu przed swoją coraz bardziej rozkazująco przemawiającą „uczciwością”, oduczyć się wstydu, który by chciał się instynktów naturalnych wyprzeć i z nich się wykłamać. Jest to miarą siły, jak dalece można się bez cnoty obyć; dałaby się pomyśleć wysokość, na której pojęcie „cnoty” byłoby odczuwane, niby virtù, cnota renesansowa, cnota wolna od moralizny. Ale tymczasem — jak jeszcze dalecy jesteśmy od tego ideału!

Zmniejszenie dziedziny moralności: oznaka jej postępu. Wszędzie, gdzie jeszcze nie było możności myśleć przyczynowo, myślano moralnie.