427.

Dziś rozpowszechniła się w społeczeństwie wielka ilość względności, taktu i oszczędzania, uprzejmego powstrzymywania się przed cudzymi prawami, nawet przed cudzymi pretensjami; wiele znaczy pewnego rodzaju życzliwa ocena instynktowna ludzkiej wartości w ogóle, wyrażająca się w zaufaniu i kredycie wszelkiego rodzaju. Szacunek dla ludzi — i nie tylko dla ludzi cnotliwych — jest, być może, pierwiastkiem, który nas najsilniej dzieli od chrześcijańskiego oceniania wartości. Odczuwamy sporą dozę ironii, kiedy słyszymy, iż jeszcze głoszą moralność, poniża się w naszych oczach i staje komicznym, kto moralność głosi.

Ten liberalizm moralny należy do najlepszych oznak naszego czasu. Jeśli spotykamy wypadki, gdzie go brak stanowczo, tedy wydaje się nam to jakby chorobą (Carlyle w Anglii, Ibsen w Norwegii, pesymizm schopenhauerowski w całej Europie). Jeśli cokolwiek może pogodzić z naszą epoką, to wielkie quantum232 immoralności, na które ta sobie pozwala, nie myśląc z tego powodu o sobie gorzej. Przeciwnie! Cóż bowiem stanowi wyższość kultury nad brakiem kultury? Odrodzenia np. nad wiekami średnimi? Zawsze tylko to jedno: wielkie quantum immoralności, na które sobie ono pozwala. Stąd z koniecznością wypływa, czym wszystkie szczyty rozwoju ludzkiego muszą się przedstawiać oczom fanatyków moralności: jako non plus ultra zepsucia (przypomnieć sobie należy sąd Savanaroli o Florencji, sąd Platona o Atenach Peryklesowych, sąd Lutra o Rzymie, sąd Rousseau o społeczeństwie wolteriańskim, niemiecki sąd contra Goethe).

428.

Unaturalnienie człowieka w wieku XIX (wiek XVIII jest wiekiem elegancji, subtelności i sentiments généreux233). Nie „powrót do natury”: bowiem nie było nigdy ludzkości naturalnej. Scholastyka wartości nienaturalnych i przeciwnych naturze jest regułą, jest punktem wyjścia; do natury przychodzi człowiek po długiej walce — nie „wraca” nigdy... Natura: tzn. ważyć się na to, żeby być niemoralnym jak natura.

Jesteśmy grubsi, prostsi, pełniejsi ironii względem uczuć szlachetnych, nawet jeśli im ulegamy.

Naturalniejszym jest nasze społeczeństwo wyborowe, społeczeństwo ludzi bogatych, bezczynnych: poluje się wzajem na siebie, miłość płciowa jest rodzajem sportu, dla którego małżeństwo jest zarazem przeszkodą i powabem; konwersuje się i żyje dla przyjemności; najwyżej ceni się zalety cielesne, jest się ciekawym i odważnym.

Naturalniejszym jest nasze stanowisko względem poznania; posiadamy libertinage234 ducha przy całej niewinności, nienawidzimy gestów patetycznych i hieratycznych, cieszymy się rzeczami najbardziej zakazanymi, zaledwie byśmy interesowali się poznaniem, gdybyśmy na drodze ku niemu mieli się nudzić.

Naturalniejszym jest nasze stanowisko względem moralności. Zasady zostały ośmieszone; nikt już nie pozwala sobie mówić bez ironii o swym „obowiązku”. Lecz ceni się uczynne i życzliwe usposobienie (upatruje się moralność w instynkcie i lekceważy resztę. Krom tego kilka pojęć punktu honoru).

Naturalniejszym jest nasze stanowisko in politicis: widzimy zagadnienia mocy, quantum235 mocy przeciw innemu quantum. Nie wierzymy w prawo, które nie opiera się na mocy, pozwalającej je przeprowadzić: wszystkie prawa odczuwamy jako zdobycze.