„Sumienni”. — Czyście zwrócili uwagę, śród jakiego rodzaju ludzi nieugięta sumienność w najwyższej jest cenie? Oto śród takich, którzy poczuwają się do wielu nikczemnych skłonności, którzy trwożnie myślą o sobie i w sobie tudzież lękają się innych, którzy radzi by o ile możności ukryć swą wewnętrzną istotę — ci starają się imponować sobie samym ową nieugiętą sumiennością i obowiązkowością z pomocą nieugiętego i surowego wrażenia, wywieranego przez to na innych (mianowicie na podwładnych).
234.
Lęk przed sławą. — A: Iż ktoś wzdraga się przed swą sławą, iż rozmyślnie obraża swego chwalcę, iż z obawy przed pochwałą nie lubi słuchać sądów o sobie — to zdarza się, to bywa — wierzcie mi lub nie wierzcie! — B: To zdarza się, to bywa! Jeno nieco cierpliwości, mój mości Pyszałku!
235.
Nie przyjąć podziękowania. — Jużcić wolno odmówić prośbie, ale przenigdy nie wolno nie przyjąć podziękowania (lub, co na jedno wychodzi, przyjąć je chłodno i konwencjonalnie). To obraża głęboko — i dlaczego?
236.
Kara. — Szczególniejsza to rzecz, ta nasza kara! Nie oczyszcza zbrodniarza, nie rozgrzesza z win: wręcz przeciwnie, kala więcej niż zbrodnia sama.
237.
Troska partyjna. — W każdym niemal stronnictwie zdarza się przykrość śmieszna, lecz niemniej dotkliwa: spotyka ona tych, którzy przez długie lata byli wiernymi i szanownymi szermierzami poglądów partyjnych i nagle, pewnego dnia, przychodzą do przekonania, że ktoś o wiele możniejszy ujął surmę w dłonie. Oczywiście, nie mogą pogodzić się z myślą, że trzeba będzie umilknąć! Odzywają się zatem, i niekiedy na nową nutę.