Wspinanie się ponad własną nędzotę. — To ci dumne zuchy, co dla podtrzymania w sobie swej godności i powagi potrzebują zawsze kogoś, kogo by zgnębić i spiorunować można: takich mianowicie ludzi, których niemoc i tchórzostwo pozwala bezkarnie na imponujące i popędliwe gesty! — Nędzota otoczenia jest dla nich konieczna, by na jedną chwilę mogli się wydźwignąć ponad swą własną nędzotę! — Do tego potrzebny jest jednemu pies, drugiemu przyjaciel, trzeciemu żona, czwartemu stronnictwo, a bardzo wyjątkowemu cała epoka.
369.
O ile myśliciel kocha swych nieprzyjaciół. — Nigdy nie zatajaj i nie zamilczaj przed sobą tego, co by przeciw twej myśli pomyślane być mogło! Poprzysiąż to sobie! Jest to najpierwszą uczciwością myślenia. Musisz codziennie toczyć bój i ze sobą samym. Każde zwycięstwo i każdy zdobyty szaniec nie dotyczą już ciebie, lecz prawdy — ale też każda twa porażka nie dotyczy już również ciebie!
370.
Zło siły. — Gwałtowność wynikająca z namiętności, na przykład z gniewu, ze stanowiska fizjologii daje się wytłumaczyć chęcią zapobieżenia grożącemu atakowi duszności. Niezliczone przejawy swawoli, pastwiącej się nad innymi ludźmi, były odprowadzeniem nagłego przypływu krwi za pomocą silnej gry mięśni: i kto wie, czy całe „zło siły” do tego zakresu sprowadzić się nie da. (Zło siły krzywdzi kogoś, nie myśląc wcale o tym — po prostu musi znaleźć dla siebie ujście; zło słabości chce krzywdzić i widzieć oznaki cierpienia).
371.
Na chlubę znawców. — Gdy ktoś, nie będąc znawcą, bawi się jednakże w sądy, należy bezzwłocznie protestować: bez względu na to, czy jest on kobietą czy mężczyzną. Zachwyty i uwielbienia dla jakiejś osoby lub rzeczy bynajmniej argumentami nie są: wstręt i nienawiść do nich także nie.
372.
Zdradliwa nagana. — „On nie zna ludzi” — w ustach jednego znaczy to: „on nie zna pospolitości”, w ustach zaś drugiego: „on nie zna niezwykłości, za to pospolitość aż nadto dobrze”.