Umierając przebaczył Zbawiciel mój świata! — Błogosławieństwo tobie i jemu.
Umiera.
FERDYNAND
wraca szybko, patrzy na jej ostatnie poruszenia i przed zmarłą pada na kolana
Czekaj, czekaj! Jeszcze chwilę, o aniele nieba! Porywa za rękę i prędko opuszcza. Zimna, zimna, i spotniała — już jej duszy nie ma. Powstaje. Boże mojej Ludwiki! Przebaczenia najokropniejszemu zabójcy — przebaczenie było jej ostatnią modlitwą! Jakże piękna i pociągająca nawet po zgonie! Śmierć wzruszona, łagodnie przeszła po cichych jej licach. Wyraz dobroci nie był jej maską. — Śmierci się oparł i został. Po chwili. Cóż to — ja nic nie czuję? — Czy siła młodości ma mnie zatrzymać? Niewdzięczny trudzie — tego ja nie ścierpię.
Porywa za szklankę
SCENA OSTATNIA
Ferdynand, Prezydent, Wurm i Służba ze strachem wpadają do pokoju — później Miller z Ludem i Strażą.
PREZYDENT
z listem