Synu! Czy być może — nigdy nie uwierzę.
FERDYNAND
dopija resztę trucizny i szklankę ciska ojcu pod nogi
To patrz, rozbójniku!
PREZYDENT
Synu mój! Na co, na coś to uczynił?
FERDYNAND
Zapewne! Trzeba było ministra się radzić, czy dzieło do jego planów przypadało. Wyborny, zadziwiający był pomysł, żeby związek naszych serc zazdrością rozerwać. Wyrachowanie godne było mistrza; szkoda tylko, że gniewna miłość nie powodowała się80 ruchom druta, jak twoje lalki drewniane.
PREZYDENT
oglądając się w około