Moja śmierć nieuchronna — mów dalej — ty straszne imię wymówiłeś — twój ojciec?
FERDYNAND
Nic! Nic! Wszystko zwyciężone. Znowu cię posiadam — i tyś mnie odzyskała. Pozwól, niech odetchnę. To była straszna — straszna godzina!
LUDWIKA
Jaka? — Zabijasz mnie.
FERDYNAND
To była godzina, Ludwiko, w której się między sercem moim a tobą obca postać rzuciła — gdzie miłość moja przed sumieniem zbladła — gdzie Ludwika Ferdynandowi przestała być wszystkim.
LUDWIKA
pada na krzesło, zasłaniając twarz