MILLER
Ludwiko! Ludwiko! O Boże, ona od zmysłów odchodzi. Córko moja? dziecię moje biedne! Przekleństwo na zwodziciela, przekleństwo na kobietę, co córkę zwodziła!
ŻONA
rzucając się z płaczem w objęcia Ludwiki
Czyż ja na tę klątwę, córko moja, mogłam zasłużyć? Niechaj ci Bóg przebaczy, baronie! Co ci to jagnię zrobiło, że go tak zabijasz?
FERDYNAND
Ale ja jego intrygi zniweczę — rozerwę wszystkie żelazne ogniwa przesądu. Wolno jak człowiek wybiorę i olbrzymim dziełem miłości mojej zawrócę głowy tym pełzającym owadom.
Chce odejść.
LUDWIKA
z drżeniem powstaje z krzesła