Do księcia, powiadasz? Zapominasz, że ja jestem progiem, przez który przeskoczyć potrzeba, albo szyję złamać. Do księcia, barania głowo? Spróbuj, ale gdy w podziemne więzienie, na wysokość wieży do głębi cię spuszczę i żywo-umarły obaczysz, jak piekło z nocą oczkują światło i głos przepada. Dzwoń wtenczas łańcuchem i skowycz: za wiele na mnie, za wiele!
SCENA VII
Straż — Poprzedzający.
FERDYNAND
bieży do Ludwiki, która na wpół umarła na ręce mu pada
Ludwiko! Pomocy! Ratunku — przestrach ją obalił.
MILLER
porywa swoją trzcinę hiszpańską, nadziewa kapelusz i chce wychodzić
ŻONA
pada na kolana przed prezydentem