PREZYDENT
do straży odchylając gwiazdę
Bierzcie w imieniu księcia! Młokosie, precz mi od dziewczyny. Niech no na szyi żelazną obrożę poczuje, kamieniami ją prędko ocucą z omdlenia.
ŻONA
na kolanach
Litości, jaśnie oświecony panie! Litości! Litości!
MILLER
podnosząc żonę
Przed Bogiem klękaj, stara czarownico, ale nie przed — że tak powiem — łotrem. Bo już w każdym razie pójdę do więzienia.