Wybiega; za nim wychodzi Leonce.

SCENA DRUGA

Plac przed pałacem Króla Piotra.

Wójt, Bakałarz, chłopi przystrojeni odświętnie, trzymający gałęzie jedliny.

WÓJT

Kochany bakałarzu, jakże zachowują się pańscy ludzie?

BAKAŁARZ

Tak świetnie trzymają się na nogach, że od dłuższego już czasu zmuszeni są wzajem się podtrzymywać. Wlewają w siebie sporo spirytusu, inaczej nie wytrzymaliby tak długo przy tym upale. Nie peszyć się, moi kochani! Wyciągajcie przed siebie gałęzie, aby pomyślano, że jesteście knieją, a nosy wasze wyglądającymi spośród zieleni poziomkami, a trójgraniaste wasze kapelusze rogami dziczyzny, a wasze łosiowe portki blaskami księżyca. I zapamiętajcie sobie: ten, kto sterczy w tyle, wybiega raz po raz do przedniego szeregu, aby się wydawało, że podniesieni jesteście do kwadratu.

WÓJT

I, bakałarzu, odpowiada waść za stan trzeźwości.