ot, krok za krokiem. Rozkosz to jedyna
tak się na wiernym przedzierać koniku
i zamyślony pchać się naprzód w góry
wśród białych świerków, obsypanych śniegiem,
kiedy żadnego nie usłyszysz głosu
prócz zimnych, ostrych poświstów i skrzypień
zlodowaciałych gałęzi.
do Ottegeby, przyjaźnie
A chociaż
umilkły małe, wesołe ptaszęta,