jak się odgrodzić od piekła, wrzeszczałem,
plułem, kamieniem rzucał232 i wyciągał
oskorupiałe ku niej ręce, z zgrozą,
przerażon233 w tajniach duszy, że niedługo
mógłbym wytrzymać, by się jej nie dotknąć,
by jej nie schwycić, by jej nie pokazać
ramion i szyi z tym pulsem bijącym...
Idźcie, powiadam, idźcie! Nie ma rady —
Koniec wszystkiemu!... Wiecie, kiedy na mnie
tak zawołała — głosem, co mi z duszy