wyrywał łkanie: «ja, biedny Henryku

chcę cię ocalić» — tak krzyknąłem: «odejdź —

jam trędowaty!»... Lecz w tej chwilim upadł234

i leżał, nie wiem, jak długo... A kiedym

znów się przebudził235, ona była przy mnie —

i tak! Bliziutko — stała tu, siedziała,

opowiadając, że jest lekarz... lekarz...

że jest... O Jezu!... I że ta ofiara

będzie niebiosom miła... i tak dalej...

i że na świecie niedługo pobawi,