chytry myśliwcze, od wybrzeża cichej,

chłodnej, głębokiej, przeogromnej wody,

kiedym się właśnie, jak bóbr, chciał zanurzyć

na dno to zimne, gdzie już nic nie gore...

Zgaś mnie! Ach, zgaś mnie! Wszelką mękę świata

zgaś w czarnym łonie ciemności!... Przenigdy

Ty mnie już nie budź, albowiem to słońce

dręczy mnie swymi zatrutymi strzały...

Snu! Snu mi nie skąp, albowiem me łoże

nie jest już łożem: w mej głowie szaleją