krzyk wyrzuciłem, co mi szarpał wnętrze,

a potem zmilkłem — i nie dałem wiary.

Potem me nogi mknęły jak na skrzydłach.

Dokąd? Jam tego nie wiedział... I potem

mknęły i lasem, górą i doliną,

przez dzikie gąszcza298 i wzdęte potoki,

ażem tu stanął299, na tym ostatecznym

progu... Dlaczegom biegł300 tak? Jakaż złota

kazała mknąć mi nagroda — odpowiedz —

niby jakiemu biegunowi? Cóżem