I nie przeklinać musiałbym naonczas,
lecz błogosławić, składać dziękczynienia,
zamiast oskarżać, dziękczynienia temu,
który prowadził me kroki: i z wyżyn
tronu — raz jeszcze gdybym stanął na nim,
musiałbym sobie grzebać paznokciami —
tak, i zębami stopnie do mogiły,
w którą wtrąciła mnie moc niewszechmocna
tą swoją arcymiłosierną pięścią? —
To nie ty... Salve Regina308!... O Boże,