Od mroków nocy — do białego ranku!

Tak! ja się modlę mych myśli polotem

I świadomością, jacyśmy ubodzy,

I tym wysiłkiem, z którym, myśląc o tem,

Muszę me myśli wstrzymywać na wodzy,

Aby nie pękło rozumu ognisko!...

I straszną trwogą śmiertelnej agonii,

Żem jest przepaści obłędu tak blisko,

Gdzie ster rozsądku pryśnie w mojej dłoni!

I tę modlitwę sprawiam bez ustanku