Tam w dni świąteczne w wiosennéj porze

Jadą paniątka z Krakowa,

Ażeby ujrzeć, żal się mój Boże!

Uroczą dzikość Mnikowa.

Jadą więc, jadą wygodnym koczem,

I przyjeżdżają w południe,

Przez chwilę patrzą, pochwalą, poczém

Mówią, że na wsi jest nudnie.

Więc przywiezione wypiwszy wino,

Wracają znowu do miasta;