I ledwie czasami dziewica z uboczy,

To na mnie nieśmiałe podnosiła oczy,

To znowu je na dół spuszczała w milczeniu;

I ledwie czasami żałośnie a dumnie

Młodzieniec, przechodząc, zwracał wzrok swój ku mnie,

A wiele słów było w tém jedném spojrzeniu!

Jam siedział rozparty w kibitce wspaniale,

Kapelusz na bakier wcisnąłem niedbale,

J lulkę kochankę u swych ust uwiesił;

Rozsiadłem się lepiéj, miejsce’m zajął szérsze,