Chyba że kilka westchnień i kilka sonetów

I kilka łez obłudnych chcesz nazwać miłością.

I dzisiaj można śmiało przyrównać z Nadzieją

O zaklętéj księżniczce cudowne powieści,

Co niańki dzieciom prawią a ludzie się śmieją.

Bo wyżółkłe oblicza i miedziane czoła

Wolą podłe, nikczemne, przeczołgać istnienie,

Niż ożywić swą duszę uśmiechem anioła.

Powitałem zniszczenie, burze i zawieje,

Odwagą’m się uzbroił na łzy i katusze,