Wojewoda przerwał mu.

— Panie! Przecie zrozum pan, nie leży na linii moich zamierzeń, żeby taki jeden z drugim Baczyński wyobraził sobie, iż wkraczałem tu dla jego korzyści, pod jego dyktando, czy pod naciskiem tych sfer! Czy pan to rozumie? Nie mogę tak stawiać polityki państwa! Ja to zrobiłem z głębokiego przekonania, dla względów natury państwowej. Otóż teraz właśnie rękami pana pokażę im i całemu miastu, że będą musiały być uwzględnione wszystkie słuszne żądania robotników! Teraz więc składam to w ręce pana! Robotnikom niech pan to podda, że ja bolszewickich faktów dokonanych, tych tam polskich strajków nie dopuszczę, ale zawsze po stronie słusznych praw świata pracy staję. Baczyńskiego pan bezceremonialnie przyciśnie, gdyby się panu stawiał. Ja jego znam: to tchórz! Zakaże mu pan jakichkolwiek konszachtów z bezrobotnymi. Ma wrócić do pracy cała załoga, bez żadnego wyjątku! Proszę pana, żeby dziś cała sprawa była zakończona, tak, żebym w poniedziałek miał tam czynną fabrykę i spokój! Do widzenia panu. Proszę o raport po zakończeniu. Czy do biura? Nie, wszystko jedno gdzie, nie wiem, gdzie kiedy będę! Najlepiej niech pan da znać sekretarzowi, on mi powtórzy.

Rozmowa była skończona.

Kostrzewa nie miał więc czasu do stracenia. Wezwał robotników do natychmiastowego wyłonienia przedstawicielstwa dla załatwienia żądań strajkujących z dyrekcją przy jego pośrednictwie.

— Macie delegata, nowego obraliście? Jest tu? — spytał.

— To Malczyk — rozległy się głosy. — Miał tu przyjść, ale w nocy sfatygowano go mocno, leżał jeszcze teraz w łóżku, żona nie wpuściła nas.

Kostrzewa zakrzątnął się żwawo.

— Idźcie tam i sprowadźcie go, przywieźcie, tu siądzie sobie w fotelu, dam mu szklankę herbaty, jeżeli słaby. A żonie powiedzcie, że jak on wyrobi dla was podwyżkę, to lepiej się będą kochać. Niech go puści!

Robotnicy poszli, pozostały tylko rodziny pobitych kobiet i przedstawiciele związków. Wystąpił naprzód Mitek, którego Kostrzewa dobrze znał.

— No, cóż powiecie, panie Mitek! Uciekli wam ze związku i stała się taka bieda. Ale za to teraz nie wasz związek, tylko ten musi rozplątywać wraz ze mną tę chryję!!!