— Nic mi nie złamali, panie inspektorze! Żebym tak dziś mógł poleżeć, tobym jutro sobie fajnie chodził! — po czym wyjął z kieszeni kartkę z żądaniami i zaczęli omawiać całą sprawę.
Sporo godzin trwało to wspólne ugadywanie się między nimi, inspektorem i Baczyńskim. Zanosiło się już na zakończenie (Kostrzewa bezceremonialnie przycisnął Baczyńskiego), kiedy inspektora odwołano do telefonu w innym pokoju. Dzwonił urząd wojewódzki, z polecenia wojewody. Kostrzewa więc zawiadomił, że niedługo już załatwi pomyślnie cały zatarg: żądania robotników zostaną w stu procentach uwzględnione. Ku zdumieniu swemu usłyszał w odpowiedzi:
— Już teraz tak prędko nie można, panie inspektorze! Pan siedzi w biurze, to pan nic nie wie! Te kobiety tam w szpitalu ponasiewały buntu na całe miasto, jedna zażądała spowiadać się, do cholery! Słowem, robotnicy po całym mieście łażą, krzyczą, awanturują się, tu aż pod województwo słychać te ich „precz” i „na latarnię!” Nie starczy policji do rozpędzania — komunikował podniecony urzędnik.
Kostrzewa zaniepokoił się nie na żarty.
— To bardzo przykre, panie, ostrzegałem, to są następstwa tej nocy! Ale nie rozumiem, cóż to ma?! Tym bardziej trzeba prędzej załatwić ten cały ich zatarg, to się może uspokoją i pójdą do domów. No, a o kobietach trzeba zaraz dać do prasy, że żadnej się nic nie stanie, lekkie poturbowania.
— Ależ jest wyraźny zakaz, panie inspektorze, to jest przepraszam, ale pan wojewoda życzyłby sobie, uważa, że dziś pan inspektor nie może załatwić tych żądań. Bo to będzie wyglądało na takie podlizywanie się do robotników, na działanie pod dyktando, gdy tylko zaczęli się awanturować. Bardzo szkoda, mówi pan wojewoda, że pan inspektor wcześniej nie poszedł tą drogą. Ale teraz, ze względu na konieczność współpracy władz... Pan wojewoda bardzo prosi, dziś absolutnie nie załatwiać. Jasna sprawa prestiżu władzy, nieprawdaż?
Kostrzewa, bardzo niespokojny, wzburzony, prosił o bezpośrednie połączenie z wojewodą.
— To niemożliwe, panie inspektorze. Pan wojewoda ma pilne rzeczy z Warszawą! Zresztą pan wojewoda prosił panu inspektorowi powiedzieć, że kategorycznie prosi dziś nie załatwiać; niechże teraz poczekają!
Kostrzewa próbował jeszcze: