Miasto ogarniał mrok... Pustki na ulicach... Patrole policji w hełmach, z bagnetami... Tam i ówdzie... korzystając z zamętu, drobni złodziejaszkowie upatrywali, czy nie ma okazji do upolowania czego. Do wielkiego sklepu wyrobów skórzanych, w którym wybito szybę (w ulicy tej tłum robotniczy usiłował zabarykadować się, zrywając w tym celu z okien sklepów sztaby żelazne), podszedł naprzód mały uczniak, oglądając się dokoła. Miał skrupuły: ale w końcu wyciągnął wstydliwie z wystawy mały portfelik skórzany i pomknął ze swoją zdobyczą. W kilka minut po nim do tej samej wystawy podeszła młoda, bardzo elegancka dama: upatrzyła sobie zupełnie spokojnie torebkę z ozdobą z krokodylowej skóry i zabrała ją z wystawy, z miną dokonywania normalnej czynności. Ktoś z bramy naprzeciw, chowając się od kul, widział, że przedtem ani potem nikt więcej nie odwiedził tej wystawy po wybiciu szyby oraz że po wizycie damy wystawę obstawiła już policja, zajmując tę ulicę. To nie przeszkodziło, żeby nazajutrz zjawiła się w miejscowej prasie wiadomość o zdemolowaniu przez robotników wystawy tej firmy i o okradzeniu jej w wysokości pięciu tysięcy złotych.


Ale to już były próby montażu legendy o zakusach wywrotowych, zamierzanej rewolucji, o panowaniu mętów nad miastem itp.

W poniedziałek zaś — prócz śmierci Mitka — siedem rodzin robotniczych nawiedziła śmierć, kilkudziesięciu rannych zwieziono do szpitali i domów. Ilu z nich jeszcze miało przyłączyć się nazajutrz do zmarłych — nie wiedział nikt...

Taki był plon tego ranka w tym całkiem zachodnim mieście...

VIII. Nabierz otuchy!

Cóż można jeszcze dodać do tej krótkiej a gorącej historii zatargu w fabryce „Szpilka”?

Chyba to, że tegoż dnia po południu zatarg został w inspekcji pracy załatwiony. Robotnicy uzyskali, jak żądali, 10 procent podwyżki płac, zobowiązanie rzetelnego obliczania ich przy wypłatach, zwolnienie z liczby robotników fabryki byłego delegata, Romana Gałkowskiego, zobowiązanie usunięcia „organizacji pracy” Zielak-Zielnik. Pierwsze i trzecie — to były już realne zdobycze, co zaś do drugiego i czwartego — okazać miała dopiero przyszłość.

Poruszenie, jakie wytworzyło się w uczciwej opinii społeczeństwa dokoła metod postępowania administracji w tej sprawie, przeważyły po upływie miesiąca — różne wpływy i stosunki, za pomocą których wojewoda utrzymywał się na stanowisku po tym fakcie. A może — na zwolnienie wojewody złożyły się liczne, pobocznej natury, wypadki i zdarzenia polskie i międzynarodowe? Kto wie!