Lecz w tej chwili zaszeleściły liście pobliskich mirtów; postać znikła jak senne widziadło, tylko z daleka rozległ się jej śmiech, jakiś dziwny i złowrogi.
Petroniusz stanął przed Winicjuszem.
— Słyszałem i widziałem — rzekł.
Winicjusz zaś odpowiedział:
— Pójdźmy stąd!...
I poszli. Minęli gorejące światłem lupanaria, gaj, łańcuch konnych pretorianów i odnaleźli lektyki.
— Wstąpię do ciebie — rzekł Petroniusz.
I wsiedli razem. Lecz przez drogę milczeli obaj. Dopiero gdy znaleźli się w atrium Winicjuszowego domu, Petroniusz rzekł:
— Czy wiesz, kto to był?
— Rubria? — spytał Winicjusz wstrząsnąwszy się na samą myśl, że Rubria była westalką.