W nocach bezsennych i długich poczęte,

I nasze dole tułacze, przeklęte,

Na wieczną drogę i na ból posłane?

Może to bóstwo zsyła nam przestrogę,

Że, gdy z wieczności głuche padnie słowo,

To trzeba z dumnie podniesioną głową

Zawsze gotowym być na długą drogę?

Napróżno chciałbym, ciszą kołysany,

Wsiąknąć bez czucia w te mroki i cienie;

Z godziną zmierzchu zaczął swe istnienie