Dziwnie zżółkło i ściemniało...

A ludu żarliwe modły

Z cichym szelestem poruszanych skrzydeł,

Jak obłok przez chwilę w powietrzu się chwiały.

Aż zawisłszy pod łukiem sklepienia,

Nieruchomie — stężały.

I była chwila wielkiego milczenia

W tem zachwyceniu dusz nadziemnem,

Tylko na dworze brzoza umarła

Z szemraniem tajemnem,