Kiedy w nich miesiąc rozkocha się srebrny,

Niech wszystko będzie nieznane, jak wieczność,

Święte, jak duszy jakiś wzlot podniebny,

Niech wszystko będzie ciche i bezgłośne!

Zaczną się noce ciche, świętojańskie,

Kiedy się księżyc na liściach rozświetli —

Z karczmy, gdzie gody lud obchodzi pańskie,

Leci głos jasny skrzypiec i basetli,

Potrząsa w drodze falę żyta ciemną

I echem wpada w boru toń tajemną.