W ciszy uroczysk, w łzach miesięcznych, lśniących,

Wśród drzew srebrzystych — tęczowych pajęczyn,

Wśród błędnych ogni i ech konających

Prześnimy chwile cudowne zaręczyn...

Niech wszystko będzie ciche i bezgłośne,

Jak leśnych jezior zaklęta bajeczność,

Niech wszystko będzie jasne, jak łzy rośne,

Kiedy w nich miesiąc rozkocha się srebrny,

Niech wszystko będzie nieznane, jak wieczność,

Święte, jak duszy jakiś wzlot podniebny,