Wpada tam i lasami trzęsie niezmiernemi.

Drżą i ogon pod siebie chowają zwierzęta,

Nie pomoże im skóra sierścią porośnięta,

Kudły na piersiach: wszystko mroźny wiatr odwinie,

Przebije skórę wołu: ta go nie odstrasza,

I długowłose kozy podwieje; jedynie

Baran roczniak, okryty wełną, Boreasza

Nie lęka się, a stary nabiera swobody.

Wiatr nie wedrze się również w ciało dziewy młodej.

Ta w domu pod opieką bawi macierzystą,