Zgoła jej obca dotąd złota Afrodyta119.

Świeże ciało skąpawszy, oliwą złocistą

Namaszcza i spoczywa głęboko ukryta,

Zimą, gdy polip120 w smutnym zakącie podłogi

W nieopalanym domu własne zżera nogi,

Bo mu nigdzie już żeru nie wskazuje słońce,

Zwrócone tam na ciemne i ludy, i grody,

A szczupło oświetlając helleńskie121 narody.

Rogate i bezrogie w lasach mieszkające

Zwierzęta mkną po kniei tłumnie, po dolinie,