Gdzie mnie, piewcę, raz pierwszy spotkało ich grono.

Stąd i Tarczowładnego162 znam myśli, Persesie,

Bo mnie Muzy uczyły snuć pieśń nieskończoną.

W pięćdziesiąt dni po zwrocie w drugą stronę słońca163,

Gdy po znużeniach lato zbliża się do końca,

Czas śmiertelnym żeglować. Statku ci w tej porze

Nie porozbija, ludzi nie pochłonie morze,

Chyba gdyby Posejdon164 wstrząsający ziemię

Lub król bogów umyślnie rzucił zguby brzemię,

Bo o dobru czy o złu ich wyrok stanowi.