Szanuj bogi, Achillu, nie gardź mymi dary1731!

Przypomnij ojca, obu nas ciężar lat gniecie.

Możesz być kto ode mnie biedniejszy na świecie?

Jam usta — tegom wreszcie nieszczęśliwy dożył

Na ręce synów moich zabójcy położył!»

Rzekł. Na wspomnienie ojca rycerz czule wzdycha,

I z wolna rękę starca od siebie odpycha.

Ten Hektora wspomniawszy, w nim państwa nadzieje,

Leżąc u nóg Achilla, rzęsiste łzy leje;

Tamten na dwie osoby swą czułość rozdziela: