Uzbroiwszy tam pchnęła swojego rycerza,

Gdzie się najbardziej pożar wojenny rozszerza.

Żył w Troi Dares, człowiek cnotliwy i możny,

Ojciec dwu synów, kapłan Hefajsta260 pobożny,

A w bohaterskiej sprawie oba wiele znaczą.

Więc skoro Diomeda mężnego obaczą,

Lecą nań, od trojańskiej odbiegnąwszy rzeszy;

Ci z wozu nacierają, a on walczy pieszy.

Pierwszy uderzył Fegej, ale raz261 był mylny,

Bo nad ramię bez szwanku przeleciał grot silny.